W czasach Złotej Ery Video(ZEV nazywana też pieszczotliwie Vhs-em), chodziło się czasem do kina, które oferowało wtedy albo amerykańskie filmy, które swe premiery na świecie miały średnio rok wcześniej, albo polskie filmy. Wtedy to właśnie miałem okazję zetknąć się z arcydziełem reżysera Gradowskiego o przygodach Ambrożego Kleksa, którego wyroił w swej głowie Jan Brzechwa. Nie był to być może bezpośredni atak na filmy z Indiana Jonesem, ale w polskiej kategorii to było coś.
Dzisiaj pewnie dziennikarze….
Dzisiaj dziennikarze pewnie by się przyczepili już samej Akademii Pana Kleksa(1983) przez nader oczywista analogię do sprawy dyrygenta poznańskich słowików, ale wtedy to było po prostu dobrze zrobione kino dla dzieci(czytaj: dla mnie) z “nowoczesną muzyką disco”. Henryk Bista jako Wielki Elektronik zapewne był inspiracją dla rzeszy przyszłych studentów kierunków typu elektronika, automatyka czy robotyka. Może to już odpowiedni moment na odświeżenie serii? Najlepszym wyjściem byłby remake, bo robienie kontynuacji, znając polskich scenarzystów, wyprowadziło by Ambrożego na mieliznę, a tak -- przy dzisiejszej technologii filmowej….
a na marginesie; filmpolski.pl podaje, że 2001 pierwszym powstało coś co zwie się Tryumf Pana Kleksa, tego nie widziałem…

-
TrackBack URIBrak komentarzy so far
Leave a comment
Dodaj komentarz
Łamanie linii i tworzenie akapitów dokonywanie jest automatycznie, adres e-mail nigdy nie jest wyświetlany, dozwolone jest korzystanie z następujących znaczników HTML:
<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>