Pamiętacie te aferę, że zielone, że sztucznie odświeżane, że nawet pies z kulawą nogą by tego nie zjadł? A tu proszę sprzedawało się na pniu. Nie wszystko jednak było stracone -- dzięki pojawieniu się telewizyjnych dziennikarzy śledczych, aferę wytropiono, nagłośniono i wszyscy byli zadowoleni i szczęśliwi, bo po raz kolejny zostaliśmy uratowani przed zatruciem. No i git.
Firma ta(której nazwa zaczynała się od C) przyczaiła się…. (więcej…)
